Lipcowa Jessmilia: Witaj nowy czytelniku, jestem Wiktoria!


Jak już pewnie wiecie, dołączyłam do ekipy lipcowej Jessmilii. Dlaczego zdecydowałam się zgodzić na propozycję Emilii i Jessiki, założycielek tej akcji? Uwielbiam motywować Was przez swoją działalność na blogu, więc czemu nie robić tego dla większego grona osób?

Kto należy do tej akcji?

Założycielkami są Jessika i Emilia, a redaktorki na ten miesiąc to: Sara, Ola, Weronika, Marika i ja.

Na czym ona polega?

Siedem blogerek pragnie motywować innych do działania. Chcą również obalić mit, że nie są dostępne dla czytelników - wręcz przeciwnie, udzielają się i pokazują swoje blogowanie oraz życie "od kuchni". Jesteśmy dla Was, również od Was zależy, na czym polegała będzie Jessmilia!
Każda z blogerek ma swój wyznaczony dzień. Moim jest poniedziałek. W tym dniu właśnie pojawię się na Snapchacie. Będę nagrywać dla Was filmiki, w których opowiem wszystko, co się u mnie dzieje, postaram się odpowiedzieć na Wasze pytania lub po prostu pokazać coś ciekawego. Poza tym codziennie postaram się pojawiać na Asku i od czasu do czasu na Instagramie. Będziecie mogli pytać mnie o wszystko!

Gdzie się udzielamy?

Snapchat - @jessmilia99
Instagram - @jessmilia_
Ask - @jessmilia
Facebook - Jessmilia

Jesteś pierwszy raz na moim blogu?


Witam Cię, nowy czytelniku! Jak już zapewne zdążyłeś się domyślić, jestem siedemnastoletnią dziewczyną o imieniu Wiktoria. Cóż mogę o sobie powiedzieć? Interesuję się wszystkim po trochu: rysuję, kocham modę i pozowanie do zdjęć, śpiewam, gram na gitarze i wykonuję różne kreatywne projekty! Właśnie z potrzeby dzielenia się tym z innymi założyłam bloga. Więcej dowiesz się o mnie z zakładki O mnie oraz z postów z kategorii Życie.

Będziecie z nami w lipcu? Liczę na Was!
Czy chcielibyście o czymś konkretnym posłuchać na Snapchacie?



_________________
Dziękuję, że pod poprzednim postem napisaliście mi tyle propozycji książek, które mogę przeczytać! Jestem Wam za to wdzięczna. ♥

Z powieści romantycznych do... kryminałów i horrorów


Stęskniłam się za chwilami relaksu. Wśród śpiewu ptaków słychać szelest przewracanych kartek. Obok woni kwiatów czuć jeszcze zapach papieru. Cyferki na dole kartki zmieniają się w okamgnieniu: 15, 90, 300... i widać już twardą oprawę egzemplarza, który przyprawił o ciarki, dreszcze, łzy lub zadowolenie.



Mowa tutaj oczywiście o czytaniu książek. Już dwa tygodnie temu wróciłam do formy. Postanowiłam jednak wykonać pewien eksperyment. Jak wiecie, uwielbiałam Nicholasa Sparksa. Nadal mam szacunek do tego autora, jednak zauważyłam, że reakcja i emocje po przeczytaniu każdej jego książki były takie same. Ich fabuła była dość podobna. Mężczyzna i kobieta, pewna piękna sposobność by się do siebie zbliżyli, opis ich wzruszających przeżyć. Podobało mi się to, ale po kilku identycznych książkach zaczęło mnie to nudzić. 
Postanowiłam przenieść się na coś innego, a mianowicie na... kryminały i horrory. Wybrałam się więc do biblioteki i wróciłam ze stosem egzemplarzy, które będą towarzyszyły mi przez wakacje. 



Autorem dwóch z nich jest Stephen King, którego polubiłam już po książce Joyland. Dostałam ją na urodziny, ale dopiero teraz zdołałam ją skończyć. Myślałam, że będzie bardziej straszna, ale za to zdecydowanie mną wstrząsnęła. Początek był normalny, czytałam z nijaką miną. Potem sprawiła, że poczułam współczucie dla bohaterów, ale za to koniec... zdecydowanie zagrał mi na emocjach. Dopiero po przejściu na 10 ostatnich kartek przekonałam się, że to naprawdę piękna książka. Uwielbiam takie miażdżące zakończenia. Od teraz to mój bestseller!
Po przeczytaniu tej cudownej książki musiałam sięgnąć po inne dzieła Kinga. Jako drugie do moich rąk trafił Uciekinier. Również dobra, aczkolwiek poprzednia podobała mi się bardziej. Tutaj facet biega po mieście i ucieka przed ludźmi, którzy na każdym kroku chce go zabić. Trochę nużące, ale ciekawe. Jednak koniec wydał mi się taki hmm... nijaki. Spodziewałam się innego. Niemniej jednak książka nie jest zła, polecam jako relaksującą lekturę na wakacje.



Aktualnie pochłaniam Zło budzi się wiosną autorstwa szwedzkiego pisarza Monsa Kallentofta. Przyznam się, że każda moja wizyta w bibliotece trwa od dwóch do czterech minut. Nie jestem wybredna. Tę wybrałam ze względu na... okładkę. Dopiero potem zorientowałam się, że na kwiecistej łące są zakrwawione stopy. To jednak nie zniechęciło mnie, bo moje gusta, jak już wspomniałam, strasznie się zmieniły.


Nie wiem, czy tylko ze mną tak jest, ale po zakończeniu każdej książki mam inny pogląd na świat. Może dlatego mówi się, że czytanie uszlachetnia i czyni wrażliwszym. Dzięki niemu łatwiej wyraża mi się swoje zdanie podczas rozmów towarzyskich, mam również bogatsze argumenty. No cóż, książki to zysk bez wydawania pieniędzy!

Delikatnie i kobieco w białym kombinezonie

Jeden z moich celów spełnionych ostatnio było wybranie się na poważniejszą niż zwykle sesję zdjęciową.
Zazwyczaj zdjęcia robili mi znajomi lub po prostu biegałam po domu czy ogrodzie ze statywem i pilocikiem. Ostatnio umówiłam się na zdjęcia z niezwykle utalentowaną Julią (kliknij, by przejść na jej bloga). Kiedy zobaczyłam jej prace w Internecie, od razu do niej napisałam. Kilka dni później spotkałyśmy się na sesji. Postanowiłyśmy, że będzie delikatna i kobieca. Tak, by pasowała do mojego białego kombinezonu z Romwe
Ostatnio pokochałam tę część garderoby. By zmieściła się w szafie, musiałam użyć trochę siły przy wpychaniu ubrań, ale nie jest to dla mnie problem. Nadal jestem w żałobie po ostatnim, który był mi za mały (chociaż zmienił już właściciela), ale w krótkim czasie stałam się posiadaczką kolejnego. Starałam się wybrać coś prostego, bo wzorzystych rzeczy mam już za wiele. Kombinezon jest lekki, przewiewny i przede wszystkim bardzo mi się podoba. Postanowiłam dobrać do niego złote akcenty, by dodać mu jeszcze więcej elegancji. Nie oszukam Was, jeśli powiem, że jakość wykonania też jest naprawdę ok. Tu i tam wystawały małe niteczki, ale czego można się spodziewać po rzeczy za 35 zł? Jeśli jesteście zainteresowani, spieszcie się, bo chwilowo jest przeceniony ze 105 zł! Zostawiam jeszcze raz link dla zainteresowanych, kliknij.
Jeśli chodzi o biżuterię, to mam ją już długo. Pochodzi ze sklepu Bornprettystore. Bardzo lubię takie delikatne dodatki, do tego w złotym kolorze. Uważam, że razem z kombinezonem prezentują się świetnie.
















 







photos by Julia Trela
Taka sesja była wspaniałym doświadczeniem, bardzo spodobało mi się pozowanie przed obiektywem kogoś, kto zna się na rzeczy. Mam w głowie pełno pomysłów na przeróżne fotografie. Jeśli Julia będzie miała ochotę dalej ze mną współpracować, na pewno stworzymy coś świetnego.

Zapraszam jeszcze raz do odwiedzenia i zaobserwowania bloga Julii, naprawdę warto.

Które zdjęcie jest Waszym ulubionym? :)


______________
W poniedziałek będę dla Was w Bydgoszczy! Około 12:00 na mniej więcej godzinę (o szczegółach będę informować na Facebooku) pojawię się w Focusie. Będzie można porozmawiać, zrobić zdjęcie lub cokolwiek. Kto się zjawi? :)

2 propozycje outfitów na zakończenie roku szkolnego

Może wyjdę na nudziarę, ale... czuję się nieswojo. To niecodzienne doznanie, kiedy przychodzę do domu i mam czas by spokojnie usiąść, przejrzeć strony internetowe w telefonie lub zwyczajnie poleżeć i nic nie robić. Jednak nie martwcie się o mnie, już przestawiłam się na taki tryb życia na najbliższe dwa miesiące (może nie zupełnie przez 60 dni, bo trzeba jakoś przygotować się na kilka sprawdzianów w pierwszym tygodniu września, taa...). Dla sprostowania: wcale nie jest mi źle z czekającym mnie czasem wolnym. Popadam wręcz w euforię. Pozwolę sobie jednak bliżej nie wyjaśniać dlaczego.
Ten rok był dla mnie bardzo pracowity. O ile w gimnazjum nie czułam różnicy między szkołą a wakacjami, z racji tego, że nie musiałam zbyt wiele czasu spędzać przy książkach, to teraz ten wolny czas jest dla mnie wybawieniem i zdecydowanie z zamkniętymi oczami rozpoznałabym, że mamy już lato. Nawet gdyby padał śnieg.
Przygotowałam dla Was propozycje dwóch stylizacji na uroczystość, która czeka nas w piątek. Jedna jest bardzo kobieca. Dobrałam do niej dwie pary butów: płaskie i na obcasie, zależy od gustu. Druga zaś jest z nutką dziewczęcości, a koszula kojarzy się może trochę z japońską uczennicą. 


Sukienkę powinniście kojarzyć z filmiku. Podoba mi się w niej to, że jest strasznie prosta, lecz za sprawą prześwitujących pasów staje się bardzo oryginalna. Możecie zobaczyć ją tutaj. Kwestia sporną jest to, czy jest zbyt wyzywająca, ale to kwestia gustu, wybrać możecie sami.


Pierwsza propozycja butów to japonki ze sklepu Czasnabuty. Nie każdy przyzwyczajony jest do obcasów, a płaskie sandały również dobrze wyglądają w tej stylizacji. Kupiłam je, bo zorientowałam się, że brakuje mi czarnych butów do kombinezonu, który pokazałam tutaj



Wyjściem, które prawdopodobnie wybiorę za 3 dni, będą te właśnie buty na obcasie. Nie pamiętam, skąd są, bo należą do mojej mamy. Nie mam swoich, bo po prostu w takich nie chodzę. Wyjątkiem są właśnie sporadyczne uroczystości szkolne czy rodzinne.




Ta stylizacja, jak już wspominałam, jest bardziej dziewczęca niż jej elegancka poprzedniczka. Spódnica pochodzi z Oasap i znajdziecie ją tutaj. Kupiłam ją dość dawno i nie jest już w sprzedaży. Niemniej jednak bardzo mi się podoba ze względu na charakterystyczny materiał. To taka jakby gąbeczka, dzięki czemu spódnica nie zmienia swojego kształtu.
Koszula jest z tego samego sklepu, również mam ją dość długo, ale akurat ona jest jeszcze dostępna. To rzecz z mojej szafy, która nie zdążyła mi się w ogóle znudzić i często po nią sięgam.
Niezastąpione lordsy to zeszłoroczny nabytek ze sklepu Czasnabuty. Cud, że jeszcze wytrzymują. Noszę je bardzo często.




Pojawię się na zakończeniu prawdopodobnie w butach na obcasie i drugiej stylizacji. W komentarzach wybierzcie swoją ulubioną stylizację!

_______

Na Facebooku pisałam, że kolejnym postem będzie ten z sesji zdjęciowej, ale plany się zmieniły i pojawi się on następnym razem.


Zainspiruj się na wakacje: moje ulubione cytaty


Wakacyjna atmosfera panuje nie tylko na zdjęciach, które prezentuję w dzisiejszej notce, ale również w głowach. Jak dla mnie ten czas to okres robienia tego, na co nie miało się czasu w roku szkolnym. Szare, stresujące dni zamieniają się w beztroskie i kolorowe. Sprzyja to doskonale wpadaniu na tysiące nowych pomysłów i energii do działania - przynajmniej dla mnie. Wierzę wtedy, że mogę naprawdę wiele zdziałać. Sama nie wiem, co jest moją główną motywacją w tym okresie.
Chciałabym pokazać Wam kilka cytatów, które bardzo lubię. Sprawiają, że w mojej głowie jeszcze bardziej roi się od przeróżnych pomysłów, które chcę realizować.

Nie pytaj czego świat potrzebuje. Pytaj co czyni cię pełnym życia i rób to. Ponieważ tym czego świat potrzebuje są ludzie pełni życia.
 Howard Thurman

Każdy człowiek powinien wiedzieć, że ma do zaoferowania światu coś, czego świat bez jego udziału nie otrzyma.
G.K. Chesterton

Ludzie, którzy tracą czas czekając, aż zaistnieją najbardziej sprzyjające warunki, nigdy nic nie zdziałają. Najlepszy czas na działanie jest teraz!
Mark Fisher

Cel jest to marzenie z datą wykonania
Napoleon Hill 
                                                                            
Ludzie sukcesu ciągle się uczą i rozwijają, ludzie przeciętni uważają, że już wszystko wiedzą.
                                                     Harv Eker                                          


bluzka - Romwe | spodenki - House







bluzka - Sheinside | spodenki - sh

Na zdjęciach widzicie typowo letnie stylizacje. Ponadto, musiałam wykorzystać tę chwilę, kiedy jedno z miejsc w mojej nudnej miejscowości było warte sfotografowania.
Wiecie co? Przekonałam się do crop topów! Zamówiłam aż dwa, które widzicie dzisiaj. Co o nich myślicie?