27 stycznia 2015

Wszystko o egzaminie gimnazjalnym: rady oraz moje doświadczenia


Wielu moich czytelników jest w ostatniej klasie, gimnazjum lub szkoły podstawowej. Wiąże się z tym dość stresujące wyzwanie, jakim jest egzamin. Często pytacie, jak się do niego przygotowywałam. Przyznam się szczerze, że praktycznie nic nie robiłam w tym kierunku... Ograniczyłam moją naukę do przeczytania kilku książek i rozwiązania paru testów. Na szczęście poszło mi dobrze, bo przez całe gimnazjum uczyłam się systematycznie. Nie radzę jednak iść moją drogą, warto robić regularne powtórki, a jak to zrobić, opowiem w tej notce.



Vademecum
Zostało mi tylko jedno, z fizyki. Są po prostu świetne. Zwierają powtórzenie całego okresu edukacji, aż do końca gimnazjum. Wszystko jest jasno wytłumaczone, do tego są testy oraz płyta. Dobrze jest wypisać sobie w jakiejkolwiek formie zagadnienia, których nie pamiętamy, i powtarzać je. Serdecznie polecam, po przestudiowaniu takiej książki sukces gwarantowany!



Sprawdzaj siebie
Bardzo efektywna jest nauka na własnych błędach. Sprawdzaj sam siebie - rób sobie testy. Możesz też poprosić o to przyjaciela. Wszystko polecam trzymać w segregatorze lub specjalnej teczce, którą stworzycie na potrzeby tego egzaminu. Na pierwszą stronę dobrze jest wkleić plan nauki.



Natłok informacji
Najgorsze co może być, to wymienianie się na wyścigi informacjami tuż przed wejściem do sali. Ktoś coś wie, a ja tego nie wiem, zaraz się załamię i nic nie napiszę. Często spotykany scenariusz. Nie powtarzaj w panice materiału moment przed egzaminem, i tak już się nie douczysz. To samo tyczy się zakończenia, zdołasz wkraść się do testów i zmienić odpowiedź? Rozmawianie na ten temat tylko Cię zestresuje, przeżyj czas oczekiwania na wyniki w spokoju.

Notatki
Najlepiej nie prosić o nie innych, lecz robić samemu. Tworząc je zapisujesz głównie to, z czym masz problem, pomijając oczywiste kwestie, co zmniejsza objętość tekstu. Dodatkowo wiesz dokładnie o co w nich chodzi, kiedy stosujesz skróty myślowe. Rób je odręcznie, a nie drukuj ich, w ten sposób również się uczysz.



Zachowaj różnorodność
Może okazać się to pomocne. Nie ucz się bez przerwy matematyki, ale po jakimś czasie liczenia zadań zajmij się geografią. Przedmiot nie zdąży Ci się znudzić, a wracając po jakimś czasie do poprzedniego sam przekonasz się, ile udało Ci się zapamiętać.

Jedz... banany?
Słyszałam, że banany wspomagają myślenie. Tak samo jest z orzechami włoskimi bądź czekoladą. Dobrze jest czasem coś przekąsić, np. w ramach nagrody, jeśli nauczycie się danej części materiału. Dobrze jest też mieć zawsze przy sobie coś do picia.



Teraz czas na odpowiedzi na pytania od Was.


Czy należy się stresować do egzaminów czy podejść do tego na spokojnie?
Oczywiście, że na spokojnie! Nie ma tutaj możliwości, że nie zdasz, więc czego się obawiać? Stres nie wniesie nic dobrego, spróbuj to sobie uświadomić. Po prostu ucz się na miarę swoich możliwości i obserwuj postępy, to bardzo pomaga. Nie lekceważ testów, tylko przyłóż się do nich na tyle, na ile dasz radę. Traktuj je jako sprawdzenie siebie. Co może być motywacją? Wyobraź sobie radość, kiedy dowiadujesz się, że zdałeś na niewiarygodnie wysoką liczbę punktów, co gwarantuje Ci dostanie się do wymarzonej szkoły.



Czy testy próbne są na tym samym stopniu trudności jak ten już główny?
Z tym bywa różnie, czasem są łatwiejsze, czasem trudniejsze. To też jest uzależnione od możliwości każdego człowieka, jakie treści ma powtórzone lepiej, a które pamięta trochę mniej. Często bywa tak, że w celu zmobilizowania uczniów do nauki, testy próbne są nieco trudniejsze. Nie jest to jednak zasadą.



Czy test gimnazjalisty jest taki trudny jak się nam wydaje ?
Test sam w sobie nie jest trudny, nie powinno być treści, których nie miałeś w szkole, a jeśli są, to sporadycznie. Trudniejsze jest już zebranie i przypomnienie informacji ze wszystkich przedmiotów, których nauczyłeś się przez cały okres nauki. Jeśli jednak zaplanowałeś naukę do egzaminu i zacząłeś realizować punkty ze swojej listy długo przed tym ważnym dniem, robisz to systematycznie i ostatecznie powtórzyłeś wszystko, co najważniejsze, na pewno dobrze Ci pójdzie.



Kiedy zacząć się uczyć?
Ucz się systematycznie na lekcjach, bo w trzeciej klasie nie dasz rady nadrobić całego gimnazjum. Rozpoczęcie powtórek do egzaminu zależy od tego, jakie masz możliwości, jednak dobrym czasem jest początek ostatniej klasy. Wtedy spokojnie z wszystkim zdążysz, lepiej właśnie rozłożyć sobie to w czasie. Powtórki w wolnych chwilach i rozwiązywanie testów w weekendy, to dobre wyjście.



Z jakich stron internetowych się uczyć?
Na chomikuj.pl można znaleźć dużo książek: kompendiów, repetytoriów, vademecum dla gimnazjalistów. Wystarczy poszukać. Jeśli chodzi o testy, to po prostu znajdź arkusze z poprzednich lat wraz z rozwiązaniami. Warto też przeczytać streszczenia lektur i poczytać na temat motywów literackich (na przykład tutaj), co może pomóc w rozprawce.
Słyszałam o czymś takim jak Memokarty. Nie miałam ich, więc nie wyrażę opinii, ale może kogoś zainteresują.



Jak dobrze wykorzystać czas na egzaminie?
Skup się w stu procentach. Najpierw rób zadania, które wydają Ci się łatwe. To, z czym masz problem, zostaw na koniec. 
Jeśli chodzi o słuchanie z angielskiego, polecam robić sobie notatki z boku, co pomoże sprawdzić odpowiedź po wysłuchaniu nagrania. 
Odpowiedzi na kartę przenoś od razu, jeśli tylko jesteś pewien odpowiedzi, bo później może zabraknąć Ci czasu. 
Co do wypracowania, dobrze jest najpierw przeczytać dwa razy polecenie, po czym wrócić do innych zadań. Temat poleży trochę w głowie, podświadomie będziecie o nim myśleć i napisanie tekstu będzie łatwiejsze.
Miałam metodę, że stawiałam małe krzyżyki przy pytaniach, które chcę jeszcze przeanalizować, a coś, czego byłam pewna, zostawiałam puste, by nie marnować czasu na sprawdzanie. 
Jeśli jednak skończysz wcześniej, sprawdź wszystko dokładnie, zamiast wychodzić z sali. Wykorzystaj czas do końca.

Powodzenia wszystkim podczas egzaminu gimnazjalnego oraz szóstoklasisty! :)

23 stycznia 2015

CIY: Czekoladowe fondue


Oto mój kulinarno-blogowy debiut: notka CIY. To kuchenna wersja DIY. Dajcie znać, czy dobrze się spisałam. :)
W Sylwestra próbowałam u mojej siostry czekoladowe fondue. Ten deser zasmakował mi to tego stopnia, że nie mogłam się oprzeć i powtórzyłam piękne przeżycie u siebie w domu.

Co jest potrzebne?

♥ wybrane owoce
♥ czekolada
♥ wykałaczki (mogą być specjalne szpikulce)
♥ śmietanka (najlepiej 30%)


Jak to zrobiłam?

Do wykonania takiej przystawki można kupić specjalny zestaw do rozpuszczania czekolady wraz ze specjalnymi sztućcami, jednak moim zdaniem zbędne jest wydawanie pieniędzy na taki gadżet, skoro ten sam efekt otrzyma się używając garnka. Wlałam wrzątek , po czym wstawiłam miseczkę ze śmietanką. Podgrzałam ją prawie do wrzenia. Później dorzuciłam kostki czekolady. Użyłam jedną tabliczkę mlecznej, jednak jeśli to dla kogoś za słodkie, można pomieszać z gorzką. Poczekałam, aż całkowicie się rozpuści.
Na 50 g śmietanki daje się 100 g czekolady.


Całość przelałam do filiżanki.


Umyłam owoce, pokroiłam je, umieściłam wykałaczki i ułożyłam na talerzu.


Teraz pozostaje tylko raczyć się tym pysznym deserem. Czekolada z owocami smakuje nieziemsko. Musicie spróbować! To świetny sposób na proste przyrządzenie przekąski dla gości, na pewno ich zaskoczycie. Jestem pewna, że latem, kiedy w ogrodzie będą świeże owoce, częściej będę to przygotowywać.



18 stycznia 2015

Video: Adele - Make you feel my love (Cover) by Wiktoria Witak


Dzisiaj mam dla Was filmik, ale niezwiązany z blogiem, lecz moją pasją - śpiewaniem. Opuściłam się w nagrywaniu, to fakt. W piątek coś natchnęło mnie, by trochę pośpiewać, wczoraj stworzyłam video, a dziś można oglądać go w Internecie. 
Sama nie wiem, co mnie do tego zmotywowało, ale ostatecznie jestem zadowolona, że wrzuciłam to nagranie. Miejmy nadzieję, że będzie to mój powrót (a było ich sporo, nie zawsze udanych).




Nie odzywałam się tydzień, więc muszę opowiedzieć, co u mnie. Ostatnie 7 dni było istną katorgą. Cały weekend siedziałam przy książkach, byłam po prostu wyłączona ze świata. To wszystko z powodu zaliczania na wyższą ocenę z jednego z przedmiotów. Na szczęście wszystko się udało. Wyszłam na semestr z dość zgrabną średnią 4,59. Myślałam, że będzie gorzej, jest dobrze.
A jak tam u Was z końcem semestru?

8 stycznia 2015

Dowód mojej niedoskonałości - trądzik + domowe maseczki


Niedawno ktoś na asku napisał do mnie:

"(...) chodzi o to że mam trądzik nie mam go dużo ale jednak w niektórych miejscach się trafił i straaaaaasznie źle się z nim czuję , czuję przez niego brzydka i nie mam pewności siebie, czy ty gdybyś miała trądzik też byś się z tym źle czuła czy byś nie zwracała na to zbytniej uwagi ? :)"

(korzystając z okazji, zapraszam do zadawania pytań tutaj)

Nie wiem, czy wiedzieliście, ale swego czasu strasznie borykałam się z problemem jakim jest trądzik (zaczęło się to mniej więcej w 4 klasie podstawówki). W tym poście jest zdjęcie, na którym, mimo makijażu, widać moje niedoskonałości. Ciężko było to zakryć. 
Możecie pomyśleć, że kilka małych krostek i od razu panikuję, ale uwierzcie, było tego sporo. Byłam u kilku dermatologów i tylko jeden naprawdę mi pomógł. Jeśli idziecie do lekarza, nie pozwólcie się faszerować antybiotykami, które często niszczą narządy wewnętrzne. Najpierw warto spróbować z kremami czy płynami, a jeśli to nie pomaga dopiero pomyśleć o czymś mocniejszym. Mnie żadne maści nie pomagały i brałam niestety przez jakiś czas tabletki, jednak rok temu trafiłam na znakomitego dermatologa, który zdołał wyleczyć moją twarz za pomocą odpowiednio dobranych toników.
Nie oznacza to jednak, że teraz moja twarz jest bez skazy. Na zdjęciach nic nie widać, bo zawsze mam na twarzy podkład. Kiedy jestem bez makijażu można dostrzec pojedyncze krosty i trochę blizn, ale jest to nic w porównaniu do tego, co było kiedyś. Mam zdjęcia z tamtych czasów i różnica jest kolosalna, ale pozwolę sobie ich tutaj nie publikować.
Nie ma co się zamartwiać, to trochę Was pomęczy i minie. Ja się tym nie przejmowałam, przecierpiałam to i teraz już nie mam się czym zamartwiać. Wierzcie, wielu ludzi mi dogryzało. Teraz oni sami mają trądzik i to ja mogę się z nich pośmiać. Los bywa przewrotny. :) Plusem jest fakt, że zmarszczki przywitają Was dużo później niż innych, bo tłusta skóra nie jest ich przyjacielem.


JAK DBAĆ O CERĘ TRĄDZIKOWĄ?

Zasada numer 1: nie wyciskaj pryszczy! A jeśli już musisz to z robić (np. przed ważnym wyjściem), zdezynfekuj potem to miejsce.
Ogranicz jedzenie słodyczy i ostrych potraw. Mnie się to nie udało i moja twarz musiała jakoś to przeżyć. Kocham cukier i pierne jedzenie...
♥ Dokładnie myj twarz i używaj kosmetyków złuszczających naskórek. Mogę polecić ten żel z Clean&Clean, jest skuteczny i do tego pięknie pachnie.


Stosuj peelingi (ale delikatne).
Nie dopuść do przesuszenia skóry.

DOMOWE SPOSOBY NA TRĄDZIK

Pasta do zębów
Stary i sprawdzony sposób - nałóż na wyprysk trochę pasty do zębów i zostaw na noc.


Drożdże
Zrób papkę z 1/4 kostki drożdży i odrobiny ciepłego mleka. Jeśli Twoja skóra jest sucha, dodaj olejki, a jeśli masz przebarwienia - soku z cytryny. Nałóż masę na twarz i zmyj ciepłą wodą po dwudziestu minutach.

Płatki owsiane i miód
Moja ulubiona maseczka. W małym naczyniu wymieszaj 4-5 łyżek płatków owsianych, 1 łyżkę miodu, 5 łyżek ciepłej wody i 1 łyżkę mleka. Kiedy płatki zaczną gęstnieć, nałóż maseczkę na twarz. Uważaj, bo masa lubi spływać. Najlepiej jest się w tym czasie położyć i mieć przy sobie ręcznik. Po 10 minutach spłucz ciepłą wodą.

DOMOWE SPOSOBY NA BLIZNY I PRZEBARWIENIA

To już trochę większy wyczyn. Całkowicie nie wyleczy się blizn samodzielnie (należy wybrać się do lekarza), ale można je trochę załagodzić domowymi sposobami. 


Jajka
W małej misce ubij 3 białka jaj, aż staną się miękkie i białe. Masę nałóż na skórę. Po jej wyschnięciu spłucz delikatnie letnią wodą.

Cytryna
Wyciśnij do miseczki trochę soku z cytryny i za pomocą wacików rozprowadź go po skażonych miejscach.


Soda oczyszczona
Zmieszaj trochę sody z wodą. Masuj powstałą pastą skórę i pozostaw na minutę, po czym spłucz letnią wodą.

Przed wszelkimi takimi zabiegami nie zapomnij o dokładnym oczyszczeniu twarzy, a po nich nawilż skórę!

Przestań narzekać, zamiast tego weź się za siebie i wypróbuj którąś z maseczek. Nie Ciebie jedną/jednego dotknął ten problem, nie masz na niego wpływu więc nie zamartwiaj się tylko pokaż, że się tym nie przejmujesz! W chwilach załamania pomyśl, że ja, jak i milion innych osób, przez to przeszliśmy, żyjemy i mamy się świetnie. :)


koszula - Sheinside


5 stycznia 2015

Dodatki nieubraniowe za grosze z... secondhandu! #1


Jeśli kiedyś mnie odwiedzicie, to nie radzę otwierać mojej szafy. Chyba, że jesteście odważni i nie boicie się wielkich lawin, które ogarniają Was aż po sam czubek głowy. Moja szafa właśnie zamieniła się w taki niebezpieczny i atakujący przedmiot. Naprawdę, uwierzcie. Ale jak tu nie kupować nowych ubrań przechodząc podczas codziennych powrotów do domu koło secondandu? Nie miałabym serca nie wejść do chociaż jednego; dlatego też odkryłam świetny tego rodzaju sklep, który jest prawdziwą kopalnią dodatków! Wchodząc tam czujecie się jak w wielkim królestwie. Nigdy nie wiecie, czego się można spodziewać, a znalezienie prawdziwej perły wcale nie graniczy z cudem. Uwielbiam szperać i szukać rzeczy, o których zawsze marzyłam, ale z powodu ich ceny nawet przez myśl nie przeszło mi, że mogłabym je mieć. Ponadto wiem, że to nie żadne chińskie podróbki, rzeczy przeważnie produkowane są w Anglii lub w Niemczech i są naprawdę dobrej jakości.
Oto kilka perełek, które udało mi się znaleźć. 

A'la wazonik z kwiatami w pięknych kolorach. Położyłam na górze ususzoną różę, jej barwa idealnie współgra z kolorystyką przedmiotu.


Wachlarze w stylu vintage z koronką znalazły swoje miejsce na parapecie.


Byłam skłonna zapłacić za tę kosmetyczkę nawet 10 zł, a tu... 90 groszy! Był to ostatni dzień przed nową dostawą, ponadto była widoczna od razu po wejściu do sklepu. Nie rozumiem, jak nikt mógł jej nie wziąć, ale mnie to na rękę. Widocznie czekała na odpowiedniego właściciela. 
Jest delikatna i ma piękne pastelowe kolory. Można się zakochać!


Mała półka ścienna bądź do postawienia. Wykonana z czystego drewna. Jest trochę przybrudzona i muszę ją pomalować. Podkładka z ptakiem i kwiatami idealnie sprawdza się na moim biurku, kiedy coś jem i nie chcę go pobrudzić.


Spora ramka na zdjęcia, również z czystego drewna, oraz talerzyk z kwiatowymi wzorami, który użyłam jako miejsce prezentowania biżuterii.


Brązowa torebka (tutaj jest trochę czerwona, w rzeczywistości to brąz), nie jest nie wiadomo jak cudowna, ale taka zwykła torebka zawsze się przyda, tym bardziej, że kosztowała bardzo mało.


Jest jeszcze jedna rzecz, totalny strzał w dziesiątkę i okazja, która zdarza się raz na milion, ale ma ona związek z wyposażeniem mojego pokoju, więc pozwolę sobie ją przedstawić po remoncie.

Czy Wam też udaje się znaleźć takie gadżety w sh?

_____________

Wróciłam na Tumblr i wstawiłam trochę nowych rzeczy na Vinted, zajrzyj!
Vinted      Tumblr