3 września 2015

Video: Filmik z Jessiką - Bloopers & aktywna mimo szkoły


Wpadam do Was na chwilę, by zdać relację, co się u mnie dzieje i pokazać Wam nowy filmik! Powycinałam najzabawniejsze momenty z filmiku z Jesssiką i w ten oto sposób powstały Bloopersy. Zajrzyjcie w wolnej chwili.



Co u mnie? Chodzę do szkoły tak jak każdy, ale z nieco innym nastawieniem niż w zeszłym roku. Jestem trochę bardziej wyluzowana (na razie), co jednak nie przekłada się na gorsze wyniki w nauce, lecz na lepsze samopoczucie i mniej stresu. Po ostatnich sytuacjach w moim życiu nauczyłam się, że muszę podchodzić do wszystkiego z dystansem i nie przejmować się rzeczami, które minęły, bo przeoczę szczęście spotykające mnie. Jeśli kiedyś zdenerwujecie się na kogoś, że źle Was potraktował, to wiedzcie, że to świetna lekcja życia i mimo początkowego złego humoru zdacie sobie sprawę, że takie sytuacje są potrzebne, by zwrócić uwagę na pewne ważne fakty w życiu i automatycznie, bez żadnego wysiłku, zmienić swoje podejście do niektórych spraw. Mówiąc w skrócie - mniej spiny z kuciem 24 h na dobę. Zobaczymy, czy presja nauki nie zepsuje mi tego planu.
Korzystając z wolnego tempa w szkole, postanowiłam jak na razie dodawać posty tak często, jak w wakacje. Zobaczymy, jak długo mi się to uda. Jeśli jednak i tak Wam mnie mało (chociaż niektórym może już za dużo, haha), zapraszam na aska, gdzie codziennie odpowiadam. Tymczasem lecę zrobić zadania domowe, do zobaczenia!

1 września 2015

Moje włosowe sekrety



Po ostatnim filmiku z przyborami do szkoły (klik) dostałam dużo pytań dotyczących pielęgnacji moich włosów. Kamerę ustawiłam w korzystnym miejscu dla mojego wyglądu, przez co fryzura wyglądała bardzo promiennie, ale mimo wszystko mogę pochwalić się, że w ostatnim czasie zrobiłam spory krok do przodu jeśli chodzi o kondycję moich włosów. Były już podobne notki (tutaj i tutaj), ale postanowiłam zrobić mały update i pokazać Wam, co zmieniło się przez ten czas.

Szczotka

Od roku posługuję się niezastąpioną Tangle Teezer. Można o niej mówić, że zrobiła sobie bezpodstawną renomę, ale jedno trzeba jej przyznać: jest doskonała w uzyskiwaniu efektu gładkich, niesplątanych włosów.


Szampon

Od dawna borykałam się z problemem wypadania włosów i ich bardzo wolnego wzrostu. W łóżku, łazience i w ogóle w całym domu można było zauważyć blond kosmyki, a 1 cm włosów rośnie mi chyba rok. Jedną z przyczyn na pewno jest dieta (nie zawsze jem zdrowo) oraz to, że po umyciu chodziłam w turbanie z ręcznika nawet do godziny, co strasznie osłabiało cebulki. Postanowiłam sobie jednak pomóc, kupując w aptece specjalny szampon firmy Seboradin. Jest on dla osób z wypadającymi i przetłuszczającymi się włosami. Kosztował ok. 30 zł. Jest mało wydajny, ale podobno działa (z wszystkich tego typu produktów miał na forach najlepsze opinie). Już widzę delikatne efekty. Niestety brzydko pachnie przez naturalne ekstrakty w swoim składzie, ale można się przyzwyczaić.



Kosmetyki przeciwko szkodliwemu działaniu wysokiej temperatury

Zdarza mi się prostować lub kręcić włosy, dlatego muszę je jakoś zabezpieczać. Jeden ze sprayów zakupiłam w Avonie, a drugi przywiozła mi siostra z USA.



Rozjaśniacz

W zeszłym roku miałam pierwszą próbę z rozjaśnianiem włosów żelem z Loreal'a, ale dał on dość marny efekt. Po przetrząśnięciu Internetu natknęłam się na filmik Hani, której słońce zrobiło efekt odrostów. Miałam taki sam problem i chciałam dodatkowo delikatnie rozjaśnić całość włosów, więc postanowiłam kupić rozjaśniacz w sprayu Joanny. Nie mogłam znaleźć go w żadnym sklepie. Wydaje mi się, że został wycofany z produkcji. Udało mi się go jednak zdobyć na Allegro za 10 zł razem z przesyłką. Efekt nie jest rażący w oczy, ale satysfakcjonuje mnie. Włosy na szczęście nie zrobiły mi się rude ani bardzo zniszczone, co jest częstym efektem ubocznym. Na zdjęciach jednak dopiero widzę, że z tyłu mam nadal ciemne, więc w sobotę muszę zorganizować kolejne rozjaśnianie.


Jeśli chodzi o wodę brzozową i maskę z Hebe pokazane w jednej z wymienionych na początku notek, to nadal ich używam.

Podsumowując: jak widzicie, moja pielęgnacja się trochę zmieniła, ale nadal nie robię nie wiadomo jakich czarów i kombinacji z moimi włosami. Nie mam na szczęście problemów z plątaniem się lub czymś podobnym, dlatego mimo wszystko mogą wydawać się bardzo zdrowe, chociaż łamanie ich jest problemem, który muszę rozwiązać w następnej kolejności. Jeśli chcecie wiedzieć coś więcej, zawsze możecie pytać na asku.


Kliknij w link wyżej, poinformuj mnie o tym w komentarzu i podaj swój link do bloga lub Instagrama, a polecę go w kolejnym poście.



28 sierpnia 2015

Back to school ~ DIY: Plan lekcji, naklejki na zeszyty + bonus


Jest godzina 00:13 w piątek, ale ja mimo wszystko z wielką chęcią i entuzjazmem piszę tę notkę. Uwielbiam, kiedy jesteście aktywni i piszecie mi wszystkie sugestie dotyczące bloga (przede wszystkim na asku: @fikiaww). To właśnie z Waszej inicjatywy powstała ta notka, więc mam nadzieję, że się Wam spodoba. Przy jej tworzeniu zdałam sobie sprawę, że gdyby nie blog, to nie chciałoby mi się robić tych wszystkich DIY i moj pokój, i w ogóle całe otoczenie, byłoby o wiele bardziej szare. A tak, dzięki mojej stronie i Wam, stworzyłam notkę dotyczącą zrobienia własnego planu lekcji i naklejek na zeszyty z małym bonusem.


Plany lekcji

Specjalnie dla Was stworzyłam w Gimpie kilka planów lekcji do wydrukowania (obrazki są z Pinterest). Nie są one jakieś bardzo szałowe, ale dla amatorów prostoty może będą odpowiednie. 



Lepsza jakość do pobrania: 1   2   3   4   5

Są jednak osoby, którym projektowanie takich planów wychodzi lepiej, dlatego zostawiam Wam kilka ciekawych propozycji znalezionych w sieci.



Naklejki na zeszyty
Tutaj nie publikuję Wam już czyichś prac, bo sprawa z naklejkami jest banalnie prosta. Nie przepadam za takimi etykietami wydrukowanymi z różnymi kwiatkami itp., ale wolę użyć do celów ozdabiania specjalnego papieru z wzorkami lub kolorowych taśm. Z racji tego, że w zeszłym roku obrzucałam Was pomysłami dotyczącymi Washi Tape, to teraz spójrzcie, jak ozdobiłam swój zeszyt przy pomocy papierów kupionych za 10 zł w Tigerze (widzieliście je w najnowszym filmiku tutaj). Zeszyty do fizyki, matematyki i angielskiego kontynuuję z zeszłego roku, co do języka polskiego to mam nowy (również pojawił się w filmie), ale szkoda mi go ozdabiać, a do mniej ważnych przedmiotów, czyli w moim przypadku chemii, biologii, hisu, języka niemieckiego zwykłego i specjalistycznego postanowiłam założyć jeden zeszyt. Tym oto sposobem w tym roku mam tylko 5 notatników zamiast 9. By zachęcić się jakoś do nauki tych nieciekawych dla mnie przedmiotów, postanowiłam ozdobić sobie jakoś mój kołonotatnik. Kupiłam go kiedyś W Empiku na wyprzedaży. Ma 6 przegródek (jedna zostawiłam pustą na wszelki wypadek), w każdej po 20 kartek.



Z użyciem nożyczek, linijki, ołówka, kolorowych papierów i wydrukowanych karteczek stworzyłam takie oto etykiety. Czcionka to brannboll pobrana z dafont.com.


Przyklejenie ich w miarę równo to już bułka z masłem.


Tak prezentują się dwie ze stron. Starałam się prostokątny z papieru dopasować do koloru przekładek. 



Do wykonania takich naklejek wystarczy zainstalowana czcionka i tabelka w Wordzie, ale dla leniwych stworzyłam dwa arkusze.


Do pobrania:     1     2

Bonus

Nie mogłam tradycyjnie nie użyć kolorowych taśm, dlatego obkleiłam nudne ołówki z Empika.




Ktoś z Was poprosił mnie o wykonanie dzienniczka z ocenami. Ja nie potrzebuję czegoś takiego, bo wszystkie oceny mam w dzienniku elektronicznym, ale nie mogłam Was zawieść i znalazłam na Pinterest coś, co obudziło w mojej głowie pomysł na taki projekt.



Zamiast goal list można napisać dzienniczek ocen. Czas to nie this week, ale może nazwa szkoły lub po prostu rok szkolny 2015/2016. Można też wpisywać oceny miesiącami i zanotować tam właśnie nazwę miesiąca. Na karteczkach poniżej można napisać nazwy przedmiotów i na nich uzupełniać oceny.

To tyle w dzisiejszej notce. Dajcie znać, czy się podobało! Niestety rok szkolny wiąże się z wieloma obowiązkami i od następnej notki prawdopodobnie będziemy widzieć się raz w tygodniu, ale mam nadzieję, że to zrozumiecie. Zrekompensuję Wam to na Snapie! (@fikiblog)

________________________
5 blogów, które polecam:


25 sierpnia 2015

Video: Back to school - Moje rzeczy do szkoły + polecam blogi


Teraz nie ma już wymigiwania się przed postami Back to school, bo już za tydzień spadnie na nas kubeł zimnej wody i zacznie się ciężka praca. Nie będę Wam tutaj opowiadać, że wakacje mijają za szybko, blabla, tylko przejdźmy do filmiku. Dzisiaj pokazuję My school supplies, czyli moje (prawie) wszystkie rzeczy do szkoły. Dwa ubrania, zeszyty, piórnik, kilka gadżetów i mój ukochany plecak młodzieżowy ze sklepu Brytyjka. Jak dla mnie taki ozdobny plecak to zdecydowany must have i to dzięki niemu powrót do tej szarej monotonii nabierze kolorów i nie będzie już taki straszny.
Wiem, że na pewno do końca wakacji nie zdążę zrobić wszystkich notek z tej serii, czy chcecie jeszcze kilka we wrześniu? Powiedzcie mi, co jest w tej serii, że jest tak chętnie czytana i oglądana? Jaką tematykę równie chętnie będziecie czytać jak tę szkolną? Dajcie mi znać w komentarzach.

Jeśli chcesz, abym w kolejnym poście poleciła Twój blogkliknij tutaj oraz we wszystkie linki w opisie do filmiku. Poinformuj mnie w komentarzu, że to zrobiłeś.



Mam jeszcze jedną niespodziankę.
Shein napisało mi, że ma specjalny program dla moich czytelników! W skrócie chodzi o to, byście wstawiły na stronę Wasze dwa zdjęcia swojej ulubionej rzeczy (niekoniecznie z Shein), jedno z przodu, drugie z tyłu. Zachęćcie znajomych do głosowania na Was. Do wygrania jest 1500 punktów (15$) i karta podarunkowa 50$ do Amazon. Można wygrać też dodatkowe 100$.  Więcej informacji tutaj.


UWAGA WYPRZEDAŻ!
Tylko do końca wakacji rabat, płacicie 70% za wszystkie rzeczy z mojego Vinted. Kontaktując się ze mną, napisz że jesteś czytelnikiem mojego bloga i w ten sposób otrzymasz zniżkę.

20 sierpnia 2015

Back to school: 14 faktów o liceum


Podejrzewam, że wielu z Was znajduje się w takiej samej sytuacji, w której ja byłam rok temu. Skończył się pewien etap w Waszym życiu i teraz z dobrze znanego Wam gimnazjum przechodzicie do całkiem obcego liceum. Sama w tamtym czasie zadawałam sobie sporo pytań, na temat jak sobie tam poradzić i czy rzeczywiście jest tak strasznie. Pisałam o porady do osób, które były w drugiej klasie, a Wy macie sprawę ułatwioną i o kilku faktach dowiecie się z mojego bloga.

Utrudniona organizacja
Planujecie sobie wszystko w swoim kalendarzu, wszystko jest idealnie rozłożone w czasie, a tu jakiś sprawdzian psuje Wam cały misterny plan i wszystko się wali. To normalne.

Pilnuj swoich spraw
Nikt nie będzie za Tobą chodził z przypominajkami, że masz poprawić sprawdzian lub napisać zaległy. Musisz sam panować nad wszystkim.

Wyglądaj, jak chcesz
Pomalowane paznokcie, kolorowe włosy, kolczyk w nosie - tutaj każdy wygląda, jak chce. Oczywiście z umiarem.

Mniej wolnego czasu
To mogliście zaobserwować, chociażby po częstotliwości notek na blogu. Liceum to prawdziwy pożeracz czasu.

Podwyższona poprzeczka
W gimnazjum uczyłam się z podręcznika i dostawałam 5, tutaj by być zadowolonym z oceny, muszę grzebać w Internecie w poszukiwaniu przeróżnych materiałów. Liceum uczy samodzielności i na pewno jest ciężej o dobre oceny, jak nie ze względu na poziom to na kryteria oceniania (tutaj dopiero od 50% jest ocena dopuszczająca).

Matura, matura i... matura
Przygotuj się, że będziesz słyszeć to słowo co najmniej kilka razy dziennie.

Więcej praktyki, mniej niepotrzebnych rzeczy
Tutaj też jest to raczej kwestia indywidualna każdej szkoły, ale wydaje mi się, że w liceum uczymy się więcej praktycznych rzeczy, zastanawiamy jak coś zastosować w codziennym życiu. 

Więcej rozrywki
Wyjścia ze znajomymi, imprezy szkolne, czy chociażby wyluzowany sposób prowadzenia lekcji... Jest tego znacznie więcej niż w gimnazjum i odpoczynek się po męczącym dniu pełnym nauki, jest łatwiejszy. Przez pierwszą klasę liceum zebrałam o wiele więcej ciekawych wspomnień niż przez całe gimnazjum. Ale to chyba tylko cecha mojej szkoły, bo od innych słyszałam, że mają o wiele gorzej.

Liczy się pasja
To, że masz pasję, liczy się tutaj podwójnie. U mnie każdy ma coś, co lubi robić poza szkołą: jeden gra w zespole muzycznym, drugi rysuje, trzeci pływa... W licem promuje się talenty. Uwielbiam przebywać w kręgu ludzi z pasją!

Nie jesteś już dzieckiem
Nauczyciele (przynajmniej większość) traktują uczniów jako trochę doroślejszych ludzi. Ma to swoje wady i zalety. Fajnie jest mieć na sobie mniej odpowiedzialności, ale z drugiej strony nikt nie lubi być traktowany jak dziecko.

Lans to nie tutaj
Nie ma sensu przynosić tutaj gimbusiarskich przyzwyczajeń z poprzedniej szkoły. Lans nie ma tutaj miejsca dziennego, ludzie prędzej czy później Ci to wytkną.

Prowadzisz zeszyt dla siebie
Nikt nie będzie patrzył Ci w zeszyt. Możesz nawet pisać na luźnych kartkach. Ważne, byś notował.

Strasznie mało ocen
Może z wyjątkiem języków. Ogólnie to z prawie każdego przedmiotu miałam 3-4 oceny. Sprawdziany były z konieczności, po prostu szkoda było na nie czasu. Wiadomo, że skoro z własnej woli przyszliśmy do liceum, to chcemy się uczyć.

Ustal priorytety
W liceum nie da się uczyć z wszystkiego na 5. Tutaj najważniejsze są przedmioty wiodące, bo w 2 klasie pełno z nich Ci odpada (dla przykładu: w 1 klasie miałam edb, wos, geografię itp. Teraz zostały mi tylko języki, wf, religia, matematyka, fizyka, informatyka oraz historia i społeczeństwo). Jeśli jednak czujesz, że dobrze idzie Ci z przedmiotów rozszerzonych, warto jest przysiąść do tych, które Ci odpadają, bo oceny z nich będą na świadectwie maturalnym (chociaż ja nauczyłam się nie zwracać uwagi na oceny, a na wiedzę, którą posiadam).

Mam nadzieję, że rozwiałam kilka Waszych wątpliwości. Nie przeraźcie się jednak, bo ja chodzę do dość dobrej szkoły i dlatego to może brzmieć tak drastycznie. Tak naprawdę, to da się przeżyć, lubię swoją szkołę. Spadłam ze średniej 5,5 na 4,88, więc z tego możecie również wyciągnąć wnioski. Na początku można popaść w depresję, ale w porę uświadomiłam sobie, że oceny nie zawsze świadczą o mojej wiedzy i muszę uczyć się w miarę własnych możliwości.
By nie zostawić posta bez żadnego dodatku graficznego, przedstawiam Wam dwie najzwyklejsze stylizacje z ciekawymi t-shirtami, które można założyć do szkoły. Do tego założyłam znane już Wam białe trampki - pasują do wszystkiego.


klikamy i pomagamy :)