27 lutego 2015

DIY: Skrzynia na ubrania + nowości na Vinted


Zdarza się, że przypadkowy błąd przeradza się w super pomysł. Mam na myśli skrzynię, którą dziś pokazuję. Poprosiłam Sławka, by zrobił mi malutką skrzyneczkę, wielkości szafki nocnej, a dostałam prawdziwego giganta. Po czasie jednak uświadomiłam sobie, że ta pomyłka wyszła mi na dobre! Sami zobaczcie, jak pięknie się prezentuje. Pomalowałam ją (na biało, rzecz jasna) i dorobiłam poduszkę z materiału, który znalazłam w secondhandzie.


Do czego mi się ona przyda? Postanowiłam trzymać w niej ubrania, których już nie noszę i mam w planach sprzedać. Niepotrzebnie zapełniają mi szafę i utrudniają wybór codziennego outfitu. To nie jest jednak jedyne z jej możliwych zastosowań. Ciekawym rozwiązaniem jest też włożenie tam rzeczy na inną porę roku, bądź luźnych przedmiotów, których nie wiadomo gdzie położyć.
Pisałam coś przed chwilą o sprzedaży? Tak, właśnie wystawiłam nowe rzeczy na Vinted i przeceniłam stare. Zapraszam!


Jak już wspominałam, położyłam na skrzynię poduszkę. Stanowi ona dzięki temu również siedlisko (przetestowałam je na poniższych zdjęciach) w wypadku np. przyjścia gości lub do samej ozdoby. Muszę Wam powiedzieć, że okazało się, że pokrywa skrzyni idealnie nadaje się do zdjęć imitując stół! Ale to raczej zdążyliście zauważyć w nagłówku.


Na Facebooku *klik* prosiłam o zadawanie pytań do filmiku Q&A. Jeśli zbierze się ich trochę i będą ciekawe, nagram taki, a w przeciwnym wypadku odpowiem w notce.

24 lutego 2015

Blog z sukcesem: myśl!


Jakiś czas temu siedząc przy herbacie wpadłam na pomysł, jakim jest właśnie ta notka. Blog z sukcesem: myśl!. Powiecie, że to oczywiste, bo wiadomo, że bloga należy prowadzić z głową. Inaczej ciężko byłoby o sukces. Jednak za słowem myśl kryje się o wiele więcej istotnych haseł. Ilustruje to poniższa mapa myśli.


Myśl przyszłościowo


Oczywiście, że to co jest teraz, jest najważniejsze, ale o wiele bardziej łatwa i owocna praca staje się wtedy, gdy myślimy również o tym, co nas czeka. Planujemy, snujemy fantazje, marzymy o bajkowej przyszłości. Niejeden z nas przecież chciałby mieć tysiące czytelników i jeszcze więcej sukcesów. Zrób krok w przód i pomyśl, co zmienić dziś, by jutro przewróciło się o 180 stopni.

Myśl o czytelnikach

Bardzo ważna sprawa, często zapominana. Komentuj ich blogi, koresponduj z nimi, organizuj  chaty i przede wszystkim odpisuj na maile. Nie pozwól wyrobić o sobie zdania Popularność uderzyła jej do głowy i nie ma już dla nas czasu.


Myśl jak Twój czytelnik

Złota rada, którą  przeczytałam kiedyś na innym blogu. Pisząc notkę wyobraź sobie, że jesteś czytelnikiem swojego własnego bloga. Jeśli satysfakcjonuje Cię stworzony materiał, możesz być z siebie dumny. Sprawa jednak dotyczy wszystkiego, nie tylko notek. Wejdź w skórę swojego czytelnika i staraj się go zarówno zadowalać, jak i zaskakiwać.

Opublikuj swoją myśl


Ludzie lubią czytać przemyślenia, opinie na różne tematy. Poza tym z takiego tekstu może wyjść bardzo interesująca rozmowa między Tobą a czytelnikiem, która również Was do siebie zbliży.


Wymyśl coś, czego jeszcze nie było


Oryginalność na pierwszym miejscu. Zastanów się, w czym jesteś dobry, i stwórz cudowną notkę, jakiej nikt inny nie widział na żadnym blogu! Być może będzie to trudne, ale chociaż raz można się wysilić. Niech inni wiedzą, że nie potrzebujesz gotowych szablonów, a niektóre elementy Twojej wyobraźni nie zostały jeszcze odkryte.


Ten post to mój pomysł na jedną, lecz rozbudowaną, poradę blogową. Może Wy macie pomysł na jakieś słowo-klucz, które można by rozwinąć? Stwórzcie swój post z serii Blog z sukcesem, wspomnijcie, że zapoczątkowałam tę akcję i wyślijcie mi zdjęcie Waszej mapy myśli. Najciekawsze z nich opublikuję na blogu!



20 lutego 2015

DIY Room Decor: 4 projekty do nowego pokoju + pocztówka z Finlandii!


Ozdabiamy, ozdabiamy, ozdabiamy! Słowo przewodnie ostatniego czasu. Remont już dobiegł końca, co prawda z małym poślizgiem, ale dotrwałam do końca. Kolor wyszedł przepiękny, jednak potrzymam Was trochę w niepewności. Najpierw muszę zrobić wszystkie zaplanowane projekty DIY, a dzisiaj prezentuję 4 z nich. Zabierałam się do ich wykonania już odhoho i  jeszcze dalej, haha. 

Słowo farba już mnie prześladuje. Kilka warstw na ściany by zakryć ten nieszczęsny fiolet, potem malowanie drzwi, a teraz dorwałam pozostałości na dnie puszki i maznęłam kilka gadżetów z mojego pokoju. 
Zobaczcie sami, czy Wam też coś w nich brakuje?

literka, którą zrobił dla mnie Sławek
listownik z Empiku za 7,99 zł
szafeczka z sh, którą pokazywałam tutaj
zrobił mi je Sławek, ozdabiałam je tutaj
Trochę zabawy i oto efekty moich działań. 


Przemalowałam na biało i dokleiłam  kokardkę.


Przemalowałam i metodą decoupage nakleiłam kwiatki z serwetki, którą pokazywałam tu.


Tutaj to samo, co przy listowniku.


Przemalowałam na biało, posypałam srebrnym brokatem, a na podstawce wyłożyłam biżuterię. Na literce powieszę bransoletki.

Często słyszy się odgłosy zachwytu nad pokojem, ozdobami itd. innych osób. Muszą być bogate, mają wszystko tak pięknie dopasowane! Mam nadzieję, że czytając wpisy takie jak ten uzmysłowicie sobie, że piękno wcale nie musi mieć nic wspólnego ze statusem materialnym, bo praktycznie wszystko można zrobić samemu. A ile to daje satysfakcji!


Cóż takiego wystaje z listownika? Wreszcie otrzymałam pierwszą pocztówkę z akcji Postcrossing! Przywędrowała do mnie od Anne z Finlandii. Nawet nie wiecie, jak się cieszę. Jeszcze bardziej raduje mnie fakt, że kartka została wykonana własnoręcznie, a na tym najbardziej mi zależało. Bałwanek, chociaż na kartce, bo na prawdziwego w te ferie nie ma co liczyć.


____________________
Mogłabym nagrać jakiś filmik,  ale  na razie nie chcę pokazywać pokoju, więc może macie pomysł na jakieś "gadane" video?
Pozdrawiam  Anię, która nie mogła doczekać się tej notki. :3

15 lutego 2015

Dodatki nieubraniowe za grosze z... secondhandu! #2 ...i dwa inne


Moja euforia dzisiaj jest nie do ocenienia! Od wczoraj zmierzam się z wyzwaniem, jakim jest dość ambitne DIY. Chodzi tutaj oczywiście o malowanie pokoju, bo mówiłam, że odbędzie się ono w ferie, a że czas mojego (teoretycznego) odpoczynku właśnie nadszedł, trzeba było rozpocząć działania. Wybrałam kolor szary. Było trochę komplikacji z kupnem farby, bo nie mogłam się zdecydować, który odcień będzie najlepszy, i jechaliśmy trzy razy do tego samego sklepu, ale ostatecznie wybrałam. Problemem jest mój fiolet, który trzeba jakoś zamalować, ale ta cała praca bardzo mi się podoba. To ogromna satysfakcja od początku do końca urządzać sobie pokój. Po remoncie mam pomysł na 347234983 projektów DIY, a jak już wszystko doprowadzę do końca, nagram nowy Room Tour. Nie mogę już się doczekać, może to dziwne, ale mam wrażenie, że wraz z odświeżeniem pokoju odświeży się moja motywacja do prowadzenia bloga i w ogóle... do życia. :)

Zgodnie z Waszą prośbą przedstawiam Wam drugą notkę z serii zakupów nieubraniowych z secondhandu. Dwie rzeczy: różowa filiżanka i chusteczki nie są stamtąd, ale zdecydowałam się je również pokazać. Poduszkę w tle dostałam od rodziców na imieniny.

Mój zdecydowany bestseller to słoik na ciasteczka. Zawsze mi się podobał, ale nigdy nie mogłam nigdzie takiego znaleźć. Zero śladów użytkowania, więc jestem bardzo zadowolona. Wielu ludzi mówi mi, że przesadzam z tymi zbierającymi kurz i przesłodzonymi gadżetami, ale ja po prostu nie mogę się oprzeć. :)
Filiżanka to zakup za 3 zł ze sklepu KiK, a chusteczki za 4,50 zł kupiłam w zwykłym papierniczym w celu ozdobienia... sami za jakiś czas zobaczycie czego.


Organizer na drobnostki też się przyda. Jeśli ktoś z Was nie wie, gdzie można taki dostać, to polecam... pudełko na śrubki ze sklepu budowlanego. Wyjdzie to samo. :)


Do filiżanek również mam słabość. Ten zestaw zapakowany był w piękne, wykładane aksamitnym materiałem pudełko, nie zrobiłam z nim zdjęć, ale na pewno je jeszcze nie raz zobaczycie. Torebek mam mało, więc zdecydowałam się na tą białą, była ze mną w piątek na osiemnastce kolegi i dobrze sprawdziła się w swojej roli.


Kolejna torebka. Będzie stanowiła świetne dopełnienie outfitu.


Dobrze, a teraz uciekam, dzisiaj odpoczywam a jutro biorę się do pracy. Miłej niedzieli! :)


1 lutego 2015

Perfekcjonizm - wszystko zapięte na ostatni guzik


Perfekcjonizm. Dobra czy zła cecha? Zależy jak na to spojrzeć. Muszę stwierdzić, że z pewnością ją posiadam. Czasami mnie samą to denerwuje. Nie jestem co prawda osobą, która prasuje skarpetki czy co chwilę biega ze ściereczką po domu, ale potrafię kilka godzin siedzieć nad jedną małą sprawą, którą równie dobrze mogłabym zrobić w parę minut. Potrafię obudzić się w nocy i zapisać jakąś rzecz w plannerze, którą muszę zrobić następnego dnia. Lubię mieć wszystko dopięte na ostatni guzik, mam wtedy satysfakcję. I taki wewnętrzny spokój. Świadomość, że może jest jakiś mały szczegół, który zadecydował o tym, że nie zrobiłam czegoś idealnie, budzi we mnie niepewność. Najlepiej czuję się, kiedy wykonuję zadania sama, bo wiem, że mam pełną kontrolę nad moimi działaniami. Na szczęście jeszcze nie zgłupiałam i nie osiągnęłam etapu wiecznego niezadowolenia z siebie, wręcz przeciwnie, przyjmowanie różnych wyznań daje mi radość. Jeśli ktoś ma jednak inaczej, fajnie jest założyć sobie księgę osiągnięć i zapisywać nawet najmniejsze sukcesy. Hmm, może sama spróbuję to zrobić? To może być fajna sprawa.
A u Was jak to jest? Macie w sobie coś z perfekcjonisty, czy w stu procentach stawiacie na luz i spontaniczność?



Wyjście na sesję, której wyniki widzicie w dzisiejszej notce, było sporym poświęceniem. Obudziłam się wczoraj z okropnym bólem gardła i głowy. Od dawna miałam jednak zaplanowane te zdjęcia, dodatkowo pogoda mi sprzyjała, więc zabunkrowałam się w gruby szal oraz ciepły płaszcz i wyruszyłam.
Jedni mówią mi, że widząc mnie zawsze w pastelach, ciężko im przyzwyczaić się do mnie w tak mocnych kolorach, kolejni zaś twierdzą, że dobrze mi w takich barwach. Jak myślicie? Przerzucę się chyba jednak na kremowy szal i czapkę, bo chyba... za dużo czerni. 
Na inny płaszcz jednak się nie zamienię. Co prawda byłam trochę zdziwiona, kiedy otworzyłam przesyłkę, bo miał być burgundowy, a przyszedł czerwony. Dodatkowo niby to rozmiar M, a rękawy były mi wyraźnie przykrótkie. Przyzwyczaiłam się jednak, a dzięki małym przeróbkom z wszystkim sobie poradziłam.


szal, spódnica, płaszcz - Oasap | buty - czasnabuty

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...