Czy blog rządzi się jakimiś zasadami?

Chciałam napisać notkę o czymś zupełnie innym, ale w momencie klikania na "Nowy post" wbił mi się do głowy nowy pomysł. Nie mogłam go stamtąd wygonić, więc trzeba było znaleźć na niego jakiś sposób. Przelany tutaj nie będzie zaprzątał mi już myśli, więc... przejdźmy do moich rozważań.
Ostatnio skierowano w moją stronę pewne pytanie: O czym według Ciebie musi być blog, aby ludzie chętnie go czytali? Z góry mówię, że nie mam nic do osoby, która je zadała, bardzo lubię jej bloga, jednak ujawniło się tutaj myślenie, które chciałabym zmienić w blogosferze. Podobna sytuacja jest w przypadku postów Co musi mieć blog, abym go czytała.
Nasunęło się mi więc pytanie: Czy blog rządzi się jakimiś zasadami? Czy jest regulamin jego tworzenia, w którym zawarte są informacje o tym, co wolno, a czego nie? Nie ma czegoś takiego. Blog to miejsce, gdzie pokazujemy siebie z zewnątrz i odkrywamy przed innymi duszę (ale mi to poetycko wyszło). Utarte schematy mamy w szkole, w pracy, ale nie tutaj. To odskocznia od wszystkiego. Ma być to miejsce, gdzie wejdziemy w dowolnym momencie i napiszemy cokolwiek. O czymś, co nas inspiruje, bawi, denerwuje czy leży na sercu. 
Powodem takiego zjawiska może być moda na bloga. Ludzie najczęściej zakładają swoje strony wskutek miłych estetycznych przeżyć doznanych po obejrzeniu czyjejś. A one - przynajmniej u nastolatków - są o prawie takiej samej tematyce, podobnie wyglądają. Co z tego, że cieszą oko, jak brak im prawdziwości? Może brak nam umiejętności wyrażania swojego zdania, które jest inne niż większości? Ile jest tematów na bloga? Tyle, ilu ludzi na świecie. Kiedyś spotkałam się nawet ze stroną kulinarną, na której pewna kobieta publikowała zdjęcia swoich nieudanych potraw, ponieważ  gotowanie było jej piętą achillesową. Wydaje się dziwne, ale jeśli ma się pomysł, to nawet najdziwniejszy temat można fajnie rozwinąć. Przyznam, że sama trochę uległam utartym schematom i chyba potrzebuję zmiany. Moim marzeniem jest wprowadzić coś nowego do blogosfery. Nie tylko pisać pospolite posty, których pełno jest gdzie indziej.
Czasami mam wrażenie, że moje działania są dość nieregularne, a czasem sprzeczne. Często dodaję nowe kategorie postów, po czym nie piszę już nic na dany temat, moje zdjęcia w każdej notce są różnie przerobione. Raz mam ochotę ubrać się jak dama sprzed pięćdziesięciu lat, a niekiedy mam chęć nosić same pastele. Po prostu mam taką osobowość - szybko się wszystkim ekscytuję, cały czas coś dodaję, zmieniam. Kiedy zaczyna mnie to smucić, uświadamiam sobie, że nie ma żadnej zasady jak mam postępować. Właśnie poprzez spontaniczne zadania najbardziej ukazuję siebie, a chyba o to chodzi.
Muszę powiedzieć, że mimo, iż organizacja jest moim drugim imieniem, mój plan dotyczący pisania zburzył się. Trochę wytrąca mnie to z równowagi. Jednak to wszystko przez szkołę. Nie mogę doczekać się już upragnionego wolnego. Postaram się powrócić do dawnej kondycji, napiszę sobie wtedy nowy Blogging Plan, w którym uwzględnię moje wszystkie marzenia i będę dążyć do tego, by się spełniały.

Konkluzja? 

Nie trzymajcie się utartych schematów i bądźcie spontaniczni (w granicach rozsądku).

Na zdjęciach prezentuję sukienkę z Sheinside, którą można zobaczyć tutaj.













_______________________
Przedstawiam Wam dwie kolejne nowości z Oasap. O ile szorty w miarę na mnie leżą, sukienka w ogóle mi nie pasuje. Czy jest ktoś zainteresowany? Zapraszam do kontaktowania się na Facebooku lub przez maila wiktorias.blog@gmail.com. Możemy dogadać się co do ceny.


Drogą losowania znalazłam zwycięzcę ostatniego rozdania z Walktrendy. Jest nim...
Roxx

Napisz proszę na sunnie@walktrendy.com, z informacją, że wygrałaś konkurs u mnie oraz 
który kolor sukienki wybierasz. Podaj też swój adres.

Video: Mały haul zakupowy: Youpibag, Dressgal i Romwe

Przyznajcie się, kto zapomniał dźwięk mojego głosu? Teraz możecie sobie go przypomnieć, albowiem przygotowałam dla Was filmik. Tym razem w inny sposób przedstawiłam rzeczy, które dostałam w tym tygodniu. Zapraszam!

       







YoupiBag 

Dressgal

Romwe

Powracam na Instagrama!

Fiki ubrana w... czerń! + Rozdanie: sukienka

Ciągle te pastele, róże, biel, więc postanowiłam Was posłuchać i przedstawić outfit w kolorach, w których nieczęsto można mnie spotkać. Mam na sobie kombinezon ze sklepu walktrendy.pl. Od dawna chciałam kupić coś podobnego, ale nie mogłam znaleźć nic odpowiedniego. Przyznam, że ten jest dość oryginalny, chociażby ze względu na taki zdobiony dekolt. Do tego jest tak ciekawie uszyty, że może niektórym przypominać sukienkę. Cóż więcej mówić - świetna rzecz.
Nie czuję się w czerni tak dobrze jak np. w różu czy błękicie, ale od czasu czasu lubię coś takiego ubrać, by przełamać pewien schemat. 














kombinezon - walktrendy | buty - top secret | okulary - giantvintage

Dlaczego dzisiaj pokazałam rzecz akurat z tego sklepu? Chciałam zapoznać Was z asortymentem, ponieważ mam dla Was konkurs!
Wygrać można taką sukienkę, w dowolnym kolorze, zupełnie za darmo!



WARUNKI
1. Zarejestruj się na stronie www.walktrendy.com
2. Obserwuj mojego bloga, polub mnie na Facebooku.
3 W komentarzu zostaw: 
- mail, za pomocą którego założyłeś konto na stronie, 
- nazwę, za pomocą której obserwujesz mojego bloga,
- imię i pierwszą literę nazwiska konta na Facebooku.

Konkurs trwa do 22 maja.

DIY: Skrzynka na przybory + moje akcesoria plastyczne

Dość dawno dostałam od siostry skrzynkę. Chciała ją wyrzucić, a że lubię takie gadżety, postanowiłam się nią zaopiekować. Dość spora, lakierowana, prezentowała się następująco:



Dominika (z bloga www.tworczy-kalejdoskop.blogspot.com) przemieniła mi tę skrzynkę w prawdziwe cudo. Zobaczcie sami. Przemalowała ją, dodała spękania i namalowała baletnice oraz pieczątki i znaczki.





Jeśli ktoś zainteresowany jest zakupem jakiegoś przedmiotu wykonanego własnoręcznie, wystarczy skontaktować się z Dominiką (na jej blogu jest formularz, w lewej kolumnie). Na pewno rozpatrzy każdego maila i spełni Wasze oczekiwania. Wykonuje przeróżne rzeczy, wystarczy napisać. Polecam. :)

Na co wykorzystałam moją skrzynkę? Postanowiłam trzymać w niej przybory plastyczne. Moja szuflada z akcesoriami już się ugina. Tym bardziej mój nowy nabytek sprawdzi się, kiedy będę chciała rysować w plenerze. Można również zamontować na niej podobrazie i przerobić w sztalugę stołową. Taka rzecz ma naprawdę sporo zastosowań.



Jak ja dawno nie rysowałam... Moja ostatnia praca została wykonana rok temu. Pewnie wyszłam już z wprawy. Obiecuję, że we wakacje wszystko nadrobię!
Nie wiem jak Wy, ale ja uwielbiam oglądać przeróżne kredki, bloki ołówki. Przedstawiam Wam zatem moje przybory plastyczne.

Przyznam się, że nigdy na poważnie nie rysowałam pastelami olejnymi. A szkoda, bo mam aż 3 opakowania...


Za to ołówki i kredki akwarelowe firmy Derwent oraz Koh-I-Noor znacznie częściej znajdują się w mojej dłoni. Portrety czarno-białe o wiele bardziej podobają mi się niż kolorowe, mają w sobie coś intrygującego.


Tutaj mamy pastele suche i kredę. Można nimi wyczarować cuda, uwielbiam je.


Farby akrylowe i gwasz. Muszę kiedyś spróbować, są praktycznie nowe, jedynie akryle używałam kilka razy do DIY.


Pełno kredek i węgli, jeszcze z czasów mojego wczesnego dzieciństwa, jedne po siostrze. Do niezobowiązujących rysunków w podstawówce i gimnazjum na lekcji plastyki były idealne.


Tutaj prezentuję moje bloki. Techniczny biały, kolorowy, rysunkowy z Lidla, szkicownik z ciekawą okładką, blok do pasteli oraz do rysowania ołówkiem i kredkami.


Fiksatywa, która utrwala moją każdą pracę i zapobiega rozmazywaniu, pędzle, palety i gumki do mazania.


Oto moja skarbnica prac. 


Posiadam również kilka książek do nauki rysunku. Mój zdecydowany faworyt to Szkoła rysowania i malowania. Dostałam ją na I Komunię Św. i często do niej wracam.


Czy ktoś z Was również lubi rysować i ma jakieś z powyższych materiałów? :)

moje prace do obejrzenia dostępne są tutaj

Propozycje na 3 wiosenne looki

Od wczoraj jakoś nie mogę zabrać się do napisania tej notki. W tygodniu nie mam nawet chwili wytchnienia, a szczytem szczęścia jest możliwość położenia się do ciepłego, miękkiego łóżka. Teraz mogę trochę odpocząć, ponieważ do szkoły idę dopiero w czwartek. Zauważyłam, że nie potrafię się nudzić. To dość dziwne. Cały czas muszę coś robić. Pora znaleźć sobie jakieś zajęcie na ten tydzień. 7 dni wolnego rozpoczynam od wizyty u siostry, więc za chwilę nie będzie mnie już w domu. Pora odpoczywać!
Dokładnie rok temu robiłam zdjęcia w tym samym miejscu. Drzewa skąpo kwitną, ale zawsze jest to jakieś miejsce na sesję.
Z racji tego, że skarżyliście się, iż na moim blogu pojawiało się mało outfitów, dziś przygotowałam 3 stylizacje. 

Tutaj główną rolę gra spódnica. Motyw naszywanych róż jest bardzo interesujący. Początkowo miałam kupić taki sweter, ale zdecydowałam się na spódnicę. Gorset jest od mojej siostry, nosiła go dawno temu, ale nadal mi się bardzo podoba.

moje ulubione zdjęcie :)


spódnica - Romwe | gorset, buty - ?

Nigdy nie byłam przekonana do ogrodniczek. Sama nie wiem czemu, po prostu jakoś wizualnie mi nie pasowały. Postanowiłam jednak zaryzykować. Opłaciło się, bo - o dziwo - przekonałam się do tej części garderoby. Mogły być rozmiar mniejsze, ale i tak uważam, że całkiem nieźle się prezentują, szczególnie z tą koronkową bluzką bez ramion. Postanowiłam również zrobić mały eksperyment z włosami. Spięłam je w koczek. Zawsze coś innego. :)


 


Ostatnia stylizacja to ta, którą Wam niedawno obiecywałam. Dodałam do niej płaszcz z Sheinside. Jest dość popularny, również ja go wzięłam i się nie zawiodłam. 



Która stylizacja najbardziej przypadła Wam do gustu?